Rzut okiem na...

Seria Grim Legends od Artifex Mundi

Czy znacie gry typu HOPA – Hidden Object Puzzle Adventure? Jakiś czas temu opisywałam serię przygód spod szyldu Enigmatics od polskiego Artifex Mundi. Dziś przychodzę z inną propozycją – mrocznymi legendami (Grim Legends). Seria składa się z trzech części, z których każda opowiada odrębną historię. Pierwsze dwie części utrzymane są w baśniowym, lekko mrocznym klimacie; trzecia już tylko w mrocznym.

Mroczne Legendy: Porzucona Panna Młoda (Grim Legends: The Forsaken Bride)

Fabuła toczy się wokół siostry naszej bohaterki, która w dniu swojego ślubu zostaje porwana przez ogromnego niedźwiedzia. To jest ledwie początek historii, która jak się potem okazuje, jest bardziej zawiła niż moglibyśmy sądzić. Dowiemy się też, co się dzieje, gdy baba najpierw gada, a potem dopiero myśli 😉

Do pomocy w naszej podróży dostajemy małego, rudego kotka. Co prawda skorzystamy z jego pomocy raptem parę razy, ale już za sam fakt, że siedzi sobie w dole ekranu i liże łapki, daję temu tytułowi bonusowe punkty 😉

Zagadki są zrównoważone, nie ma monotonii, a sama gra jest naprawdę ładnie wykonana. Długość gry standardowa (~5h).

 

Mroczne Legendy 2: Czarny Łabędź (Grim Legends 2: Song of the Dark Swan)

Tu z kolei wcielamy się w uzdrowicielkę przybywającą do Orlej Stanicy, która otrzymuje zadanie – odkryć tajemnicę choroby młodej królowej. Tu też mamy zwierzęcych pomocników, tym razem kilku różnych. Zagadki nie są trudne, zobaczymy też ciekawe wariacje tych już nam znanych.

Wszystko dzieje się w naprawdę ładnie wykonanej scenerii. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że scenki ze znajdowaniem obiektów były lepiej zrealizowane – szukamy fragmentów jakiegoś konkretnego, użytecznego przedmiotu. To po prostu lepiej wpasowuje się w opowieść niż odszukiwanie niezwiązanych ze sobą rzeczy z bałaganu na biurku.

Gra dostarczy około czterech godzin zabawy.

 

Mroczne Legendy 3: Miasto Cieni (Grim Legends 3: The Dark City)

Ostatnia gra z serii jest nieco inna – jej akcja dzieje się w gotyckim mieście, nie mamy zwierzęcego towarzysza, ale za to dostajemy prosty system walki oparty o runy i kolejną porcję zagadek. Wcielamy się w akolitkę, która stawi czoło istotom z innego świata.

Grafika cieszy oko, znajdziemy też kilka easter eggów nawiązujących do poprzednich odsłon serii.

Czas gry to ponownie około 4h.

 

Podsumowanie

Polecam całą serię oraz każdą grę z osobna, jako miły sposób na niedzielne popołudnie.

Gry są relaksujące, z ciekawymi historiami, wymagają nieco główkowania, ale jeśli nie mamy na to ochoty, to spokojnie możemy zagadkę pominąć. Całość prezentuje naprawdę solidny poziom.

Screeny użyte we wpisie pochodzą od wydawcy.

 

Alexandretta

Kobieta gracz. Po godzinach pracy, z zapałem i piekielnymi ognikami w oczach biega po lochach i tłucze bogu ducha winne zombie czy inne szkielety. Miłośniczka wszelkiej maści cRPG. Notoryczne problemy z wyborem klasy i rasy, bo wszystko fajne... W chwilach zwątpienia zatraca się przy dźwiękach mieczy, roztrzaskiwanych tarcz i okrzyków bojowych, słuchając wiking metalu z zimnej, niegościnnej, odległej Skandynawii. Czasem zdarzy jej się pograć w jakąś strategię bądź nawet w FPP, ale tylko na easy, żeby nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów.

Related Articles

Back to top button