Main menu

Overwatch – wrażenia z bety

Z betą postanowiliśmy się zmierzyć we dwójkę, wraz z Alex. Każde z nas spisało kilka słów od siebie. Na tytuł nie czekaliśmy, jest nam zupełnie obojętny, więc podeszliśmy do gry całkowicie na chłodno, ciekawi, czy nas wciągnie, czy nie.

Kr4wi3c: Nowy tytuł Blizzarda to podobno MOBA, ale jak dla mnie jest to kolejna drużynowa strzelanka. Ponieważ producent postanowił udostępnić w becie wszystko tak jak to będzie wyglądało w końcowej wersji, mogliśmy się więc przekonać jaki będzie gotowy produkt. Mamy tutaj 21 bohaterów podzielonych na 4 klasy, biorących udział w właściwie dwóch wyzwaniach. Albo lecimy i bawimy się w eskortę, albo chronimy wyznaczonego punktu kluczowego. I to w zasadzie tyle. Nic czego by się nie widziało gdzie indziej, zabawy nie ratują też mapy – są sztampowe. Czytając opinie w necie często można natknąć się na porównanie do Team Fortress 2. Podobna oprawa, podobna mechanika. Tylko, że TF2 jest darmowe, a za Overwatch przyjdzie nam zapłacić ok 200 złotych. Na plus – gra ma niskie wymagania sprzętowe. U mnie płynnie chodziła na ultra, trzymając stałe 60-70fps. Póki co jednak jestem nastawiony na nie. Jeśli Blizzard nic nie poprawi wróżę temu tytułowi szybką migrację na F2P.

Alex: Tytuł niespecjalnie mnie interesował, bo sieciowe strzelanie nie należy do moich ulubionych typów gier. Ale ponieważ to strzelanka od Blizzarda – firmy, która raczej słynie z solidnych produkcji – postanowiłam zobaczyć, co też Zamieć zmajstrowała. Ostatecznie to ich zupełnie nowa marka, czyli spory powiew świeżości wśród mocno już wyeksploatowanych Warcraftów i Starcraftów. No to przejdźmy do wrażeń z gry. Na początku dostajemy samouczek, system prowadzi nas za rączkę, ucząc nas chodzić, skakać, strzelać i używać specjalnych umiejętności. Potem możemy rozegrać ćwiczebny mecz z botami, lub dołączyć do rozgrywki z innymi. Nasza drużyna składa się z 6 herosów, a do zrobienia będzie w zasadzie to co wszędzie indziej – pewne punkty trzeba będzie przejmować, kontrolować, czy też zapewnić karawanie eskortę. Oprawa wizualna jest solidna – wygląda fajnie, nie zestarzeje się za szybko, ale też nie wszystkim przypadnie do gustu. Z ciekawych rzeczy – możemy w trakcie meczu zmieniać bohatera, którym gramy, dostosowując się do sytuacji na polu bitwy. Same mecze są niezbyt długie i dynamiczne. Generalnie Overwatch jest tytułem solidnie zrealizowanym, aczkolwiek nie nowatorskim. Dla mnie nadal pozostanie jednak obojętny, bo nie potrafił mnie wciągnąć na dłużej. Za bardzo też przywodzi na myśl Team Fortres 2, które niegdyś próbowałam, i od którego się odbiłam. Nie mój styl, nie moja bajka. A i cena nie zachęca…

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net