Rzut okiem na...

Re:Turn – One Way Trip – wrażenia z horroru

Podróż w jedną stronę

Re:Turn – One Way Trip to krótka historia o podróży w jedną stronę. Piątka przyjaciół po ukończeniu szkoły wybiera się na wspólny wypad. Możliwe, że ostatni taki, zanim wszyscy wkroczą w dorosłość i zajmą się „dorosłymi sprawami”. Pewnej nocy siedzą przy obozowym ognisku i opowiadają straszne historie, kiedy coś czai się nieopodal w mroku. Saki, wyrwana niespodziewanie ze snu koszmarem sennym, budzi się w środku nocy i z przerażeniem stwierdza, że została sama. Reszta jej przyjaciół zniknęła. Rozpoczyna poszukiwania, podczas których natrafia na opuszczony pociąg. W nadziei, że znajdzie w nim zaginionych wchodzi do środka.

Tak zaczyna się historia Re:Turn – One Way Trip, gry ze studia Red Ego Games, miksu przygodówki z elementami horroru i RPG. Podczas rozgrywki pokierujemy Saki – dziewczyną, która będzie próbowała rozwiązać zagadkę zaginięcia czwórki znajomych. Na jej drodze staną dość proste łamigłówki, postaci, z którymi zamieni słowo lub dwa, no i oczywiście nawiedzony pociąg, w którym dziać się będą rzeczy dziwne. Chociaż właściwie to większość akcji, jakie będziemy wykonywać sprowadzi się do przeklikiwania dialogów i użycia znalezionego przedmiotu. Zagubiona, metalowa kulka na przykład posłuży do otwarcia zamka, znaleziony liścik trzeba będzie przekazać komuś napotkanemu podczas wędrówki, tego typu rzeczy.

Podróż w jedną stronę ma bardzo przyjemną dla oka, pixelartową grafikę ze świetnymi tłami, które robią naprawdę genialną robotę. Udźwiękowienie też jest niczego sobie i miłe dla ucha, z fajnymi muzyczkami przygrywającymi w tle. Najbardziej boli brak voiceoverów. Szkoda, bo odbiór gry byłby zdecydowanie lepszy i głębszy.

Historia Re:Turn – One Way Trip niestety mnie nie porwała. Doszedłem mniej więcej do połowy gry i porzuciłem nadzieję. Zapowiadało się na ciekawą grę z creepy klimatem – czyli tak jak lubię. Niestety, okazała się na tyle nudna, że zarzuciłem próbę jej ukończenia. W dodatku nie stanowi żadnego wyzwania. Chodzimy po pociągu, rozmawiamy z ludkami, zbieramy jakieś śmieci, których później używamy i w sumie tyle. Nic z tego więcej nie wynika. Nawet ze straszeniem słabo wychodzi. Grałem przy zgaszonym świetle i na słuchawkach, ale pomimo tego liczne jumpscar’y (podstawowy element straszenia) nie wywarły na mnie żadnego wrażenia. W dodatku zarówno historia jak i rozgrywka nie były w stanie mnie zaangażować na dłużej.

Niewątpliwą zaletą gry jest jej niewygórowana cena (obecnie 43.99 PLN). Czy się opłaca tyle wydać za trzy do czterech godzin zabawy? Według ocen na Steam niekoniecznie – oceny mieszane ze średnią 60%.

 

Kr4wi3c

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Related Articles

Back to top button