Rzut okiem na...

Cultic – Blood po 25 latach dostał sequel – recenzja

I live... Again… 25 lat później

Cultic czerpie inspirację z Blood i nawet nie próbuje udawać, że jest inaczej. Start zaczynamy bardzo podobnie w obydwu grach – od powstania z grobu. Jednak co się wydarzyło i o co chodzi – ciężko stwierdzić. W każdym razie łapiemy za pistolet i idziemy wybijać kultystów.

Mamy tutaj do czynienia z kolejnym retro boomer shooterem. O ile taki na przykład Prodeus nie krył inspiracji Doomem, to nie dość, że robił to dobrze, to także wzbogacał nieco skostniałą już formułę o rozwiązania znane ze współczesnych shooterów. Tymczasem Cultic sprawia wrażenie jakby czas dla niego się zatrzymał, a ostatnią technologią napędzającą shootery, którą widział, był Build Engine. Mało tego, ta gra sprawia wrażenie jakby została zrobiona właśnie na tym silniku. Tak też na początku pomyślałem i jakież było moje wielkie zdziwienie, kiedy się okazało, że to jednak Unity.

Cultic przede wszystkim stoi topornym designem poziomów. Mapy są monotematyczne i boleśnie klasyczne. Zwiedzimy tu wykopaliska, katakumby, krypty, świątynie i kopalnie. Nic odkrywczego. Można pomyśleć, że autorzy poszli na łatwiznę nie dorzucając nam nic czego już nie widzieliśmy w klasycznych produkcjach tego typu. Nieco na tym tle zyskują ostatnie etapy, które wydają się być mniej toporne.

Podobnie sprawa się ma z przeciwnikami. Wśród nich dominują kultyści, za to w różnych wdziankach – chyba po to, żebyśmy mieli jakieś złudzenie różnorodności przeciwników. Dopiero na dalszych etapach zaczyna się robić interesująco i bardziej ciekawie – będą nas atakować żołnierze, szkielety, jakieś typy chowające się za drewnianymi tarczami plus kilka dziwnych abominacji. Jest skromnie, żeby nie powiedzieć biednie. Inteligencja przeciwników niestety też nie rozpieszcza. Miałem wrażenie, że ich egzystencja sprowadza się głównie do wbiegnięcia w celownik.

Strzelanie za to wchodzi bez popity. Nie ma tu niepotrzebnych broni. Każda jest na swój sposób przydatna. Nawet początkowy pistolet jest zaskakująco skuteczny i potrafi wbijać headshoty jeden za drugim. Im dalej w las, tym więcej zdobywamy wyposażenia – klasyka. W nasze ręce wpadnie dwururka, karabin maszynowy, snajperka czy miotacz ognia. Wspomniane bronie można ulepszać w ukrytych tu i tam stołach warsztatowych – o ile zbierzemy odpowiednią ilość części do skręcania upgrade’u. Fajny bajer. Poza tym mamy do dyspozycji kilka akcesoriów pokroju apteczek, dynamitu, czy koktajli mołotowa. Dynamit działa bardzo podobnie jak ten znany z Blood. Możemy go rzucić pod nogi przeciwnikowi i później go zdetonować za pomocą celnego strzału z pistoletu albo użyć klasycznie podpalając lont zapalniczką i odrzucając. Warto też nadmienić, że jako dodatkową broń mamy kopniak, który kilka razy uratował mi tyłek. Możemy bowiem kopać wrogów, kiedy podejdą na odległość rażenia butem, jak akurat przeładowujemy broń i trzeba się jakoś bronić. Możemy także kopać pobliskie beczki, aby poleciały pod nogi kultystów i byśmy mogli je razem z nimi wysadzić. Możemy także z jego pomocą wchodzić z drzwiami do pomieszczeń.

Gunplay jest sycący i rekompensuje z nawiązką wszelkie bolączki gry, jej stonowaną oprawę graficzną, która skutecznie nam utrudnia znajdywanie wszelkich kluczy, czy elementów mechanizmów. Wszystko się bowiem zlewa w szaro-brunatną papkę, w której średnio co widać. Często przez to musiałem się odwoływać do filmów na YT z gameplayem, bo nie byłem w stanie znaleźć jakiejś pierdoły.

Z grą spędziłem około 7 godzin. Czy żałuję straconego czasu? W żadnym razie. Od Cultic oczekiwałem staroszkolnego retro shootera, który nie bierze jeńców. To też dostałem. W sumie z grą spędziłem dwa wieczory i pomimo jego niedoskonałości bawiłem się wyśmienicie.

Grę do testów kupiliśmy sobie sami.

Screeny z wyjątkiem pierwszego pochodzą ze Steam.

Cultic
  • Grafika - 6/10
    6/10
  • Udźwiękowienie - 6/10
    6/10
  • Miodność - 6/10
    6/10

Podsumowując

Z grą spędziłem jakieś 7 godzin. Czy żałuję straconego czasu? W żadnym razie. Od Cultic oczekiwałem staroszkolnego retro shootera, który nie bierze jeńców. To też dostałem. W sumie z grą spędziłem dwa wieczory i pomimo niedoskonałości bawiłem się wyśmienicie.

Overall
6/10
6/10

Pros

  • Gunplay;
  • Blood 25 lat później;

 

Cons

  • Topornym design poziomów;
  • Monotematyczni wrogowie;

Kr4wi3c

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Related Articles

Back to top button