Main menu

Z aparatem na… Pixel Heaven 2017

Zeszłoroczne Pixel Heaven, odbywające się w dniach 25-27 maja, stało pod znakiem indyków z lekką nutą retro w tle – zupełnie jak rok temu. I taka koncepcja moim zdaniem sprawdza się wyśmienicie. To także dobra okazja by przyjrzeć się bliżej temu, co znajduje się w produkcji, jak i porozmawiać z programistami. Tym razem imprezę udało nam się odwiedzić w piątek. I był to trafiony w setkę pomysł. Po hali przechadzało się mało ludzi dzięki czemu w niemal kameralnych warunkach można było zapoznać się z tym co przygotowali dla nas developerzy. A trochę tego było.

Bezsprzecznie największym hitem imprezy był pokaz Get Even. Trochę ciężko było nań dotrzeć, bo odbywał się w sali na antresoli do której trudno było trafić. Prowadził doń jeden skromny poster znajdujący się przy schodach. Kto wiedział ten dzielił się wiedzą z tymi, którzy nie wiedzieli. W sali czekało kilka stanowisk z PS4 oraz parę laptopów na których można było pograć w najnowsze dzieło Farm51. Grało mi się dobrze.  Już na samym początku zwróciłem uwagę na wzorowanie się na Condemned: Criminal Origins o czym napomknąłem podczas rozmowy z jednym gościem ze stoiska. Ponoć nie ja pierwszy to zauważyłem, ale takie wrażenie robi tylko początek gry, nieco dalej robi się jeszcze fajniej, a klimat ulega zmianie.

Na imprezie standardowo znalazło się sporo retro sprzętu na którym można było pograć, całkiem sporo flipperów oraz indyków. Ze starszych rzeczy udało mi się zagrać w MK3 na arkade sticku. Jak zwykle dostałem taki wpierdziel, że postanowiłem dać sobie spokój ze starymi rzeczami i skupić się na indykach.

Przechadzając się pomiędzy wystawianymi grami natknąłem się na niezbyt udane Inner Chains. W dodatku jakoś nawet stoisko było mało oblegane. Cóż, gra nie okazała się jakimś zaskoczeniem tylko zupełnym przeciętniakiem. Miałem co prawda ochotę podejść i popytać o to kiedy zamierzają (i czy w ogóle) dołożyć więcej gameplayu ale spasowałem. Już i tak wystarczająco im się oberwało od graczy.

Z ciekawszych tytułów na które udało mi się trafić to Bulb Boy – nieco niesmaczna acz urocza przygodówka od ekipy Bulbware, w którego można było pograć na Switchu. Tak! Pierwsza polska gra na nową konsolkę Nintendo. Kto by przypuszczał, że to akurat będzie ten tytuł. Udało mi się kilka słów zamienić z designerem gry, który zdradził, że pracują obecnie nad dwoma tytułami poruszającymi się w podobnych, słodko gorzko gównianych klimatach. Niestety nie chciał zdradzić co ćpieli przy produkcji ale jak mniemam dropsy były srogie.

Na Pixelu zauważyłem jeszcze trzy całkiem ciekawe i dobrze zapowiadające się produkcje. Pierwszy to Project Remedium – połączenie Było Sobie Życie oraz Interkosmos z grą FPS, dość dziwna mieszanka acz zachęcająca do skosztowania. Może być dobre, o ile nie okaże się przeciętnie wykonane. Pomysł fajny i innowacyjny, który łatwo można spieprzyć.

Drugie co mnie zainteresowało to Elderborn, który twórcy reklamują jako pierwszoosobowy slasher skupiający się na walce wręcz. Przeciwnicy w grze mają mieć różne wzorce zachowań, a od gracza będzie zależeć dobranie odpowiedniej techniki walki. Urozmaiceniem od walk mają być pułapki, które tu i ówdzie przyjdzie nam pokonać. Ciekawie to się prezentuje, szczególnie przez niegłupi design.

Najlepsze zostawiłem na koniec. Edengrad, gra cRPG w klimatach postapo. Mad Max, Wasteland i Falout w jednym. Czyż można chcieć więcej? To tytuł idealny dla tych, którzy pragną poczuć powiew wiatru Arizony na twarzy wypełniając zadania i uczestnicząc  w życiu codziennym pustkowi, bawiąc się w górnika, rolnika czy budowniczego. To tytuł, któremu zdecydowanie warto się przyjrzeć bliżej. Niedługo napiszemy coś więcej o nim.

Na zakończenie imprezy postanowiłem pójść wysłuchać panelu ALEX MEETS SIR HASZAK poświęconemu sirHaszakowi, o tym czym się zajmował zanim trafił do Top Secret oraz jak się tam w ogóle znalazł. Pogadanka dość ciekawa, szkoda tylko, że po raz kolejny zagłuszona przez niesprzyjające warunki pogodowe, z którymi nagłośnienie w sali nie miało szans. Uderzający o dach deszcz i trzaskające co raz pioruny wszystko skutecznie zagłuszały. Szkoda. O ile się nie mylę to podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku podczas jednego z ciekawszych paneli. Jak widać historia lubi się powtarzać. Możemy mieć tylko nadzieję, że w tym roku imprezy żadna niespodzianka nie zakłóci.

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net