Film & Książka

Arcane – mistrzowska egranizacja?

Arcane zadebiutowało w listopadzie i szturmem zdobyło serca widzów. Dla wielu było to zapewne zaskoczenie roku. No bo powiedzmy sobie szczerze – ekranizacja gry typu moba nie brzmi szczególnie zachęcająco, prawda? Na szczęście twórcy wiedzieli co robią. I zrobili to dobrze.

Pierwsze, co zauważymy oglądając Arcane, to animacja i jej charakterystyczny styl. Obejrzymy dwa światy – Piltover, z jego jasnymi, szerokimi ulicami i eleganckimi budynkami, oraz Zaun, dzielnica mrocznych zaułków i szemranych interesów. Szybko też zwrócimy uwagę na postacie – ich płynne animacje i mimikę twarzy, świetnie oddającą emocje (scena histerycznego płaczu Powder to chyba najlepsza scena histerii jaką widziałam). Naszej uwadze nie ujdzie również wyśmienita choreografia walk czy momenty slow-motion.

W drugiej kolejności naszą uwagę zwróci udźwiękowienie produkcji. Mam tu na myśli zarówno stojący na wysokim poziomie voice acting, motywy muzyczne uzupełniające sceny (szczególnie walki), jak i pozostałe dźwięki (poruszanie się postaci, wszelakie akcesoria, otoczenie etc; podobne elementy zazwyczaj nie zwracają mojej uwagi, ale tu, z jakiegoś powodu, stało się inaczej). Warto również zwrócić uwagę na soundtrack, z wpadającym w ucho utworem otwierającym na czele („Enemy” – Imagine Dragons) oraz melancholijnym „What Could Have Been” Stinga (linki do obu utworów znajdziecie na końcu wpisu).

Następnie mamy fabułę, którą napędzają oczywiście postaci. Tych do śledzenia jest sporo, ale każda ważniejsza dostaje swoją krótką scenkę, jakieś wydarzenie z przeszłości, które pozwala nam ją lepiej poznać. Do tych scenek często będą też później odwołania. Dzięki temu wszystko się ze sobą ładnie spaja, nie czujemy się zagubieni, motywacje są jasne. Tempo wydarzeń jest dobrze wyważone, nie mamy ani przeładowania akcją, ani zbyt długich mniej dynamicznych sekwencji. Każda scena coś wnosi, popycha jakiś wątek naprzód.

Całość jest dynamiczna, ze świetnymi ujęciami. Widać, że każda scena była przemyślana i włożono w nią sporo pracy. Momentami jest dość brutalnie, ale z drugiej strony twórcom udało się uchwycić sieć skomplikowanych emocji między postaciami. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tu oczywiście relacja łącząca Vi i Jinx – jest delikatna i skomplikowana, ale świetnie oddana.

Riot wraz z Fortiche Production osiągnęli coś, co jak dotąd nie udało się żadnej innej egranizacji – serial zyskał uznanie nie tylko fanów gry, ale również ludzi, którzy nigdy nie mieli z nią styczności (tak jak ja). Arcane doskonale broni się jako samodzielna produkcja. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć, to szczerze polecam.

Szybki przegląd ocen:

Filmweb – 8,7/10

Imdb – 9,2/10

RottenTomatoes – 96% (Audience Score)

MetaCritic – 9,4/10 (User Score)

Do obejrzenia na Netflix. Trwają prace nad drugim sezonem.

Alexandretta

Kobieta gracz. Po godzinach pracy, z zapałem i piekielnymi ognikami w oczach biega po lochach i tłucze bogu ducha winne zombie czy inne szkielety. Miłośniczka wszelkiej maści cRPG. Notoryczne problemy z wyborem klasy i rasy, bo wszystko fajne... W chwilach zwątpienia zatraca się przy dźwiękach mieczy, roztrzaskiwanych tarcz i okrzyków bojowych, słuchając wiking metalu z zimnej, niegościnnej, odległej Skandynawii. Czasem zdarzy jej się pograć w jakąś strategię bądź nawet w FPP, ale tylko na easy, żeby nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów.

Related Articles

Back to top button