Publicystyka

Path of Exile – powrót po 5 latach

Powrót do Path of Exile kusił mnie już od jakiegoś czasu. Grałam kiedyś trochę, na początku 2014 roku, kiedy gra była jeszcze dość świeża (moje wrażenia z tamtej przygody możecie poczytać tu – Kilka(tysięcy) słów o… Path of Exile). Levelowało się przechodząc po trzykroć cztery pierwsze akty (więcej po prostu nie było), a sama gra wydawała się dość surowa. Jednak już wtedy ogrom możliwości przytłaczał (nowicjuszy nieodmiennie przytłacza drzewko skili – wspólne dla wszystkich klas, zawierające ponad 1300 połączonych ze sobą pasywek :)). Bardzo też przypadł mi do gustu system itemów połączony z systemem skili-gemów i do tego orby jako źródło ulepszeń, a jednocześnie waluta. Fajne to było i odświeżające, bo po prostu inne, ale bardzo sensowne. Niestety popełniłam podstawowy błąd — sama próbowałam zbudować sobie postać i oczywiście nie zawędrowała ona zbyt daleko 😉

Teraz postanowiłam wpaść do Wraeclast raz jeszcze i zobaczyć, co się zmieniło przez te pięć lat. Tym razem jednak już uzbrojona w przewodnik dla noobów.

Zmiany rzucające się w oczy

  • Klasy Ascendance (dodatkowe mini-drzewko, z którego możemy wybrać dodatkowe skile związane z konkretną specjalizacją – np Wiedźma może stać się Elementalisktą, Nekromantką lub Okultystką).
  • System podpowiedzi w grze (tutorial) – bardzo tu potrzebny
  • Skrzynki z lootem, które można identyfikować i ulepszać
  • Dodatkowe mini-lokacje z modyfikatorami i potencjalnie lepszym lootem
  • Dodatkowe możliwości craftowania (kopalnia, hideout, mistrzowie)
  • Dużo więcej nowych mechanik (karty, kopalnia, mistrzowie, hideout, panteon, Incrusions, przepowiednie…)

Levelowanie

W tej chwili gra oferuje 10 aktów, podczas których poznajemy fabułę. Całość jest rozplanowana o tyle fajnie, że nie ma monotonii przy pokonywaniu kolejnych lokacji. Są lasy i pola, góry, jaskinie, plaże, cmentarzysko statków, pałace, areny, lochy, mroczne krypty, biblioteki i archiwa, a także psychodeliczne lokacje, które na nas patrzą ze wszystkich stron. Jest mrocznie, klimatycznie, i fajnie.

Po ukończeniu fabuły, co następuje w okolicy 68-70 levelu, przechodzimy do endgejmu (level cap to 100, ale realnie mało kto dociera aż tak daleko). Dalej rozwijamy swoją postać, wykonujemy misje dzienne, farmimy itemki do naszego buildu , i zasadniczo dobrze się bawimy, wybijając tysiące (setki tysięcy) wrogów.

Standard i Ligi

Gdy tworzymy nową postać, mamy do wyboru dwa tryby gry: standard albo liga.

Standard to taka zwykła gra, zawierająca wszystkie wypuszczone do tej pory ficzery i mechaniki. Nie zawiera jednak mechanik z aktualnie trwającej ligi. To tu trafiają wszystkie postacie po zakończeniu Ligi i te, które zginęły w trybie hardcore.

Liga natomiast jest czymś w rodzaju sezonu. Trwa trzy miesiące i wprowadza jakąś nową mechanikę, nowe przedmioty, skile, wyzwania itp. To właśnie tu gra większość ludzi. Liga daje też możliwość gry z “czystą” ekonomią — wszyscy startują od zera (zebrane dotychczas dobra leżą sobie w skrzyni na Standardzie). Po zakończeniu ligi, zaprezentowane  w niej mechaniki (po ewentualnym doszlifowaniu) przechodzą do standardu (albo i nie, jeśli developerzy wraz ze społecznością uznają, że to było jednak słabe), a wkrótce potem rozpoczyna się kolejna liga, z nowymi wyzwaniami.

Co więcej, w każdym z trybów można wybrać opcję Hardcore lub Solo-Self found (z zablokowaną opcją handlu, czyli co se wydropisz to w tym będziesz biegał).

Crafting, przedmioty i handel

Path of Exile to typowy h’n’s, co oznacza tonę itemków wypadających z masowo wybijanych potworów. I o ile w innych tego typu grach na większość zwykłych, nie epickich itemów nie zwrócilibyśmy uwagi, o tyle mechanika PoE sprawia, że nawet zwykły “biedny” przedmiot może być dla nas wartościowy. Chociażby ze względu na układ slotów, który nam jest akurat potrzebny. Czasami łatwiej jest upolować zwykły przedmiot z odpowiednimi slotami i samemu go ulepszyć, niż polować na już gotowy rzadki, który będzie miał i odpowiednie sloty, i typ, i statystyki. Wszystko to sprawia, że gra jest jeszcze ciekawsza. Równie dobrze można wziąć rzadki przedmiot z dobrymi statystykami i samemu próbować uzyskać pożądane sloty… Opcji jest naprawdę dużo.

Inną ciekawą sprawą są przedmioty unikatowe. Przeważnie taki przedmiot ma unikalne właściwości i jest zwyczajnie mocny. W Path of Exile natomiast jest coś za coś. Owszem, taki przedmiot daje nam np. dużo do statystyk albo resistów, ale często też coś zabiera. Naszym zadaniem jest ocena, czy opłaca nam się go używać.

Jeśli chodzi o handel w Path of Exile, to nie znajdziemy tu nic w stylu domu aukcyjnego. Jeśli chcemy coś kupić, to musimy się osobiście dogadać ze sprzedającym. Jest Trade Chat, gdzie sprzedający ogłaszają się ze swoimi towarami, ale chyba lepszą opcją jest skorzystanie ze stronki poe.trade, na której możemy precyzyjnie wyszukać interesujący nas przedmiot. Otrzymujemy listę graczy, którzy mają taki item na sprzedaż, wraz z ceną (pamiętajmy, że nie ma tu żadnego golda — handlujemy przy użyciu różnych orbów). Strona generuje nam także gotowy tekst do wklejenia na czacie gry, gdy chcemy nabyć przedmiot (prywatna wiadomość do sprzedającego z informacją, że chcemy kupić Taki-a-taki Pierścień wystawiony za 1 Chaos Orb). Sprzedający zaprasza nas do party, my przenosimy się do jego kryjówki (hideout) i tam dokonujemy transakcji. Warto też pamiętać, że strona pokazuje nam przedmioty wystawione przez graczy aktualnie będących online, w związku z czym przeważnie największy wybór przedmiotów będziemy mieli wieczorami. Chociaż mi zdarzało się handlować również w niedzielne poranki (i to dość wczesne).

Endgame

Co można robić po ukończeniu fabuły? Oj dużo.

  • Mapy. Czyli instancje z ewentualnymi modyfikacjami do ilości/jakości występujących tam potworów, jak i lootu. Mapy połączone są w system zwany Atlasem Światów, który możemy progresować, wykonując mapy na coraz wyższych poziomach. Do tego dochodzą modyfikacje map za pomocą orbów (ulepszamy je tak samo, jak inne przedmioty), czy modyfikacje w samym atlasie (np. modyfikacje wpływające na wszystkie mapy w zasięgu). Dodajmy do tego jeszcze Shapera i Eldera, którzy wpływają na mapy (można na nich znaleźć specjalne itemy)… I mamy zajęcie na naprawdę długie godziny. Na końcu tego wszystkiego czeka nas oczywiście boss.

 

  • Kopalnia. Nieskończona kopalnia. Zasada jest prosta: podróżując po świecie (i mapach) znajdziesz surowiec (sulphite). Za jego pomocą “opłacisz” wagonik górniczy, który będzie cię prowadził coraz głębiej w ciemność… Krótko mówiąc: mamy do zwiedzenia przeogromny loch wypełniony skarbami. Sami wybieramy sobie ścieżkę i skarby, które chcemy po drodze zgarnąć. Czasem natkniemy się też na ukryte komnaty, do których drogę będziemy musieli odkryć sami. Możemy też ulepszać kilka rzeczy ściśle związanych z kopalnią: zasięg światła wagonika, własną odporność na ciemność (która zabija bardzo szybko), ilość i jakość flar i dynamitów, które możemy ze sobą zabierać (przydają się przy poszukiwaniach ukrytych przejść) czy ilość surowca sulphite, który możemy posiadać. Od siebie powiem tylko tyle, że kopalnia wciąga. Oprócz skarbów możemy w niej znaleźć też recepty do craftingu — rzecz w zasadzie niezbędna.

 

  • Mistrzowie i ich misje. Mistrzów poznamy już podczas levelowania i wtedy też wykonany dla nich kilka pierwszych zadań. Później, gdy otrzymamy dostęp do map, będziemy mogli wykonywać dla nich misje dzienne (tak jest, endgejm bez daily missions to nie endgejm!). I tak na przykład dla Niko (który zajmuje się kopalnią) będziemy musieli znaleźć na danej mapie kilka złóż surowca, dla Zany (naszej przewodniczki po Atlasie i mapach) będziemy musieli wykonać dodatkową mapę z pewnymi założeniami (np. bez zgonu albo w wyznaczonym czasie), a Einar pomoże nam w polowaniu na specjalne bestie (które później wykorzystamy w craftingu). Są też inkruzje, gdzie “ustawiamy” starożytną piramidę poprzez otwieranie przejść między salami tak, by dotrzeć do bossa na samym szczycie.

  • W lidze Synthesis dostajemy kolejną, dość rozbudowaną mechanikę — budujemy sobie sami ciąg mini-lokacji, które zaprowadzą nas do odległych miejsc ze skarbami lub modyfikatorami. “Klocki” potrzebne do budowy zdobywamy wykonując mimi-misje dla Cavasa, którego spotkamy w każdej lokacji. Mechanika może wydawać się prosta, ale kryje w sobie więcej głębi, niż się na początku wydaje (społeczność nadal odkrywa jak to wszystko działa). Przy opracowywaniu tej ligi twórcy czerpali inspiraję z gry planszowej “Carcassonne”.

Na koniec dobra wiadomość dla altoholików: zdecydowana większość progresu z endgejmu jest współdzielona przez wszystkie postacie — jak postęp map czy kopalni, odkryte receptury, złapane bestie. Indywidualne pozostają inkruzje i przepowiednie.

Podsumowanie

W swoim poprzednim wpisie o Path of Exile napisałam, że to “gra tworzona przez graczy dla graczy, a nie przez firmę dla pieniędzy”. Po 5 latach mogę śmiało powiedzieć, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. Gra rozwija się prężnie i idzie w dobrą stronę. Ponieważ ma jednak dość wysoki próg wejścia, szczerze polecam na początek skorzystanie z poradnika i budowanie postaci według tutoriala (link do bardzo dobrego na końcu wpisu). Samodzielne budowanie postaci przy pierwszych podejściach do PoE praktycznie na pewno zakończy się porażką. Jeśli jednak już załapiecie, jak to wszystko działa, i wciągniecie się, to… przepadniecie na długie godziny 🙂 (dni, miesiące…)

Wady i zalety gry

  • Nadal jesteśmy wyrzutkiem, który musi sobie radzić sam, a nie Jedynym Cudownym Wybrańcem Z Nikąd.
  • Ogrom aktywności do wykonania (zarówno podczas levelowania, jak i w endgame).
  • W zasadzie nieskończone możliwości w kwestii buildów.
  • Ligi – regularny nowy content.
  • Sporo elementów jest wspólnych dla wszystkich postaci (Triale, hideouty; nie trzeba na każdej nowej postaci robić wszystkiego od początku).
  • Gra jest w 100% darmowa, mikrotransakcje dotyczą jedynie elementów kosmetycznych lub ułatwiających życie (jak np. zwiększenie pojemności skrzynki). Nigdzie też nie spotkałam się z próbą namawiania do kupna czegokolwiek — ot, na ekranie ładowania jest małe info, że “teraz promocja na skiny broni”, czasem podczas gry pojawi się komunikat o aktualnej promocji w sklepiku, ale nie jest to w żaden sposób uciążliwe czy nachalne. Poza tym elementy kosmetyczne można również zdobyć wykonując wyzwania w lidze.
  • Klimat, który w niektórych lokacjach aż wylewa się z ekranu (np. Lunaris Temple lvl 2).
  • Ciągły rozwój gry z uwzględnieniem oczekiwań graczy (twórcy ściśle współpracują ze społecznością, słuchając co ma do powiedzenia i wcielając jej pomysły w życie).
  • Wado-zaleta: złożoność mechanik, powodująca wysoki próg wejścia, ale z drugiej strony dająca dużo możliwości rozwoju postaci i zapewniająca zajęcie na endgame.
  • Wado-zaleta: brak możliwości zresetowania sobie drzewka skili, jeśli nasz build się nie sprawdza. Z drugiej strony wymusza to dość szczegółowe planowanie naszej postaci (do czego mamy mnogość pomocy i narzędzi — od licznych forów społeczności, po dedykowany program Path of Building).
  • Minus: graficznie gra nie prezentuje się najlepiej; ponoć twórcy zapowiadają odświeżenie modeli postaci.
  • Brak opcji buy-back u NPC (jak przez przypadek sprzedamy przedmiot, który chcieliśmy sobie zostawić, to przepadło).
  • Brak możliwości customizacji wyglądu postaci (poza elementami pancerza, które sobie ewentualnie kupimy w sklepiku).

Przydatne Linki

Twilight Strand – bardzo przystępnie wyłożone mechaniki gry, akt po akcie, tak samo, jak buildy dla początkujących (po trzy propozycje na każdą klasę — jest z czego wybierać). Idąc według tego poradnika nie sposób się pogubić!

Oficjalna strona gry

Strona Steam

PoE Trade – strona ułatwiająca wymianę handlową

… kot też chce grać.

Kot grający w Path of Exile

Tags

Alexandretta

Kobieta gracz, która wie czego chce i dąży zawsze do tego by osiągnąć swój cel. Po godzinach pracy, z zapałem i piekielnymi ognikami w oczach biega po lochach i tłucze bogu ducha winne zombie i inne szkielety. Miłośniczka wszelkiej maści cRPG z wielką ilością współczynników, w których czuje się najlepiej. Notoryczne problemy z wyborem klasy i rasy bo wszystko jest fajne... W chwilach zwątpienia zatraca się przy dźwiękach mieczy, roztrzaskiwanych tarcz i okrzyków bojowych, słuchając wiking metalu z zimnej, niegościnnej, odległej Skandynawii. Czasem zdarzy jej się pograć w jakąś strategię bądź nawet w FPP, ale tylko na easy, żeby nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów.

Related Articles

Check Also

Close
Back to top button
Close