Main menu

Rzut okiem na… Hyperion

Zachęcony dobrymi opiniami sięgnąłem po Hyperion Dana Simmonsa. Według tego co różni ludzie w necie pisali miało to być coś czemu blisko do Diuny F. Herberta. Cóż, porównanie moim zdaniem nieco za bardzo na wyrost. W dodatku pierwszy tom mnie strasznie wynudził. Nie zupełnie tego się spodziewałem.

Uwaga! Tekst może zawierać spoilery.

Pierwszy tom opowiada o podróży siódemki pielgrzymów do grobowców czasu, które mieszczą się na tytułowej planecie – Hyperion. By umilić sobie długą wyprawę opowiadają historie swojego życia o wydarzeniach, które sprawiły, że znaleźli się wszyscy w jednym miejscu i czasie by razem odbyć pielgrzymkę na tą niegościnną planetę, zamieszkaną przez mitycznego stwora – Chyżwara. I takie generalnie by było najkrótsze podsumowanie pierwszego tomu.

Podczas wyprawy przez większą część czasu nic się konkretnego nie dzieje. Ot, podróżują sobie i opowiadają historyjki które są w większości nieciekawe, napisane bez polotu i fantazji – aczkolwiek z drobnymi wyjątkami (historia księdza, pani detektyw czy najlepsza według mnie uczonego – mająca swój finał w drugim tomie – Zagładzie Hyperiona). Większość z tych opowiadań to zwyczajna paplanina przesycona zbyt natarczywym filozofowaniem. Co najgorsze książka ma jedno z najbardziej rozczarowujących zakończeń, które wcale nie zachęca do sięgnięcia po kolejną część. Sprawia wrażenie opowieści urwanej w połowie zdania, w momencie kiedy pielgrzymi docierają do celu swojej podróży.

Hyperion według mnie to zdecydowanie przydługi wstęp do powieści właściwej. Jest historią niekompletną, będącą wprowadzeniem do głównego dania – Zagłady Hyperiona. Książka pozwala poznać naszych bohaterów i przybliża to z czym mają się zmierzyć. Każdemu z protagonistów autor poświęcił na tyle dużo miejsca abyśmy mogli poznać jego historię, aczkolwiek z drugiej strony cierpi na tym akcja właściwa – a właściwie jej brak. Hyperion jest według mojej opinii zdecydowanie zbyt mocno przeceniony i w dużej mierze najzwyczajniej nudny, za wyjątkiem trzech wyżej wspomnianych historii. Nie powiem żebym po jego lekturze miał ochotę na więcej. Wręcz przeciwnie. Cieszyłem się, że mam to już za sobą. Jeśli się jednak zaciśnie zęby i przez niego przebrnie to dalej jest już zdecydowanie lepiej.

Zagłada Hyperiona (czy też Upadek Hyperiona – w zależności od tłumaczenia)

Akcja właściwa można by rzec, samo mięso, danie główne. Jakże to jest inne od tego z czym mieliśmy do czynienia w poprzednim tomie. Tutaj nie ma już miejsca na puste dłużyzny, nadmierne filozofowanie i inne banały. Generalnie jest to czego zdecydowanie brakowało w części pierwszej – czyli akcji.

Pielgrzymi docierają do celu swojej podróży – Hyperiona, w momencie kiedy otwierają się Grobowce Czasu, z których wychodzi Chyżwar. Mityczna bestia. Władca Bólu. Ale nie tylko on stanowi problem. Świat stoi u progu zagłady – Intruzi zbierają swoje siły wokół Hyperiona, a stworzone przez człowieka Sztuczne Inteligencje obróciły się przeciwko niemu w próbie zbudowania Najwyższego Intelektu. Czy w tym całym postępujących chaosie pielgrzymom uda się dotrzeć do grobowców by poznać ich tajemnicę i uchronić świat przed nieuchronnie zbliżającą się zagładą? Tego oczywiście nie zdradzę.

Czy warto sięgnąć po Hyperiona? Jeśli potraktujemy obydwie części jako jedną całość, to zdecydowanie tak. Niestety najsłabszą częścią jest początek książki, który stanowi cały pierwszy tom. Kiedy dojdziemy do drugiego, przekonamy się, że było to celowe zagranie autora by poznać historię, motywację każdego z wędrowców i okoliczności przez które wziął udział w pielgrzymce. Aczkolwiek moim zdaniem wstęp jest zdecydowanie za długi, przez co może być dla czytelnika niestrawny i nużący. Ale warto przez niego przebrnąć. Dalej mamy bowiem wspaniałą wizję przyszłości w której wysoko rozwinięta technika miesza się z pradawnymi religiami, a odkrycia naukowe łączą się z ponadczasową tajemnicą.

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net