Relacje

Pixel Heaven 2019 Retro & Indie Gaming Fest vol. 7 – nasze wrażenia

W dniach 17 – 19 maja odbyła się siódma edycja Pixel Heaven 2019 Retro & Indie Gaming Fest – imprezy pod znakiem retro i indyków. To głównie, chociaż były też i inne atrakcje. Był VR, flippery, panele z gośćmi oraz afterparty kończące sobotni dzień. Miejsce od dawna niezmienne — stara zajezdnia autobusowa przy ul. Włościańskiej 52 w Warszawie.

Najważniejsze wydarzenia imprezy:

  • Jednorazowa reaktywacja magazynu Reset oraz spotkanie z redakcją;
  • Pixel Awards Europe — Nagrody za najlepsze gry prezentowane podczas Festiwalu;
  • Pokazy gier oraz panele z twórcami:  Witchfire, Chernobylite oraz Layers of Fear 2;
  • Wystawa pudełkowych edycji gier przygodowych Sierry oraz Lucas Arts.

Adrian Chmielarz pokazał coś więcej niż tylko statyczne screeny z Witchfire — krótkie demko ukazujące grę w ruchu. Pomimo wczesnego etapu developmentu, co przełożyło się na brak jakichkolwiek dźwięków, prezentuje się smakowicie. Jak dla mnie takie połączenie Bulletstorma z Painkillerem. Co z tego wyjdzie, przekonamy się po premierze. Koncepcja do tego czasu może się bowiem kilkukrotnie jeszcze zmienić. Póki co, chcę to 🙂

Farm 51 zaprezentowało Chernobylite, które także można było ograć – twórcy mieli swoje stanowisko z kilkoma pecetami – dobra opcja dla tych, którzy przegapili zbiórkę na Kickstarterze i nie załapali się na betę. Sądząc po sporym zainteresowaniu, gra się raczej podobała. Sam nie zagrałem ale ewidentie czuć duch Stalkera.

Dla spragnionych retro jak co roku przygotowano stanowiska z grami od ZX Spectrum i ich klonów, po Atari, Commodore, Amiga, Amstrad, Acorn, automaty arcade, flippery, współczesne konsole (PSX, Sega, Nintendo) i wynalazki z epoki dawnej.

Mam wrażenie, że impreza z edycji na edycję jest coraz mniejsza i bardziej biedna – robiona jak najtańszym kosztem. Początkowo Pixele były organizowane z większym rozmachem. Dużo flipperów, dużo retro, trochę indyków. Obecnie tendencja jest odwrotna. Gry niezależne mają całe skrzydło hali dla siebie. Retro zepchnięte na margines — zupełnie bez pomysłu na siebie. Jest, bo jest. Na PH jeździmy od drugiej edycji. Pierwsze imprezy były naprawdę super i widać, że były robione z pomysłem. Obecnie od jakiegoś czasu mam wrażenie, że jest wciąż to samo. Brakuje jakiegoś wspólnego mianownika — tematu przewodniego. Może dobrym pomysłem byłoby wydzielenie z retro strefy poświęconej tylko jednej konsoli połączoną z wystawą tematyczną prezentującą jej rozwój. Bardzo fajna natomiast była strefa chilloutu gdzie można było zalegnąć na leżakach i pograć w bijatyki. Nie wiem czemu głównie okupowana przez dzieci 🙂 Może to przez jej kolorowy wystrój kojarzący się z kącikiem dla najmłodszych 🙂

Sobota okazała się najciekawszym dniem imprezy. Rano padało dość intensywnie, czego dach hali nie wytrzymał i zaczął przeciekać. Doprowadziło to do tego, że w skrzydle z indykami pojawiła się sporych rozmiarów kałuża, którą organizator ogrodził barierkami i tyle. Nic z tym nie zrobiono do końca festiwalu za co należały by się baty dla winnych takiego stanu rzeczy. W dodatku jak wyszło słońce, to woda z kałuży zaczęła parować i wytworzyła się duszna, tropikalna atmosfera, przez co w hali ledwo dawało się wytrzymać.

Z mankamentów poprawiono nieco nagłośnienie, przez co niektóre panele stały się słyszalne. Niestety obawiam się, że pod względem akustyki to już się wiele nie da zrobić. Takie widać są mankamenty tej hali.

W tym roku zabrakło strefy dla najmłodszych. Pojawiło się za to Lotto ze swoim całkiem sporym stoiskiem — wypełnione pufami, które świeciło pustkami.  Nie wiem czemu miało to służyć, ale można przypuszczać, że zmierza to wszystko w jakimś dziwnym kierunku.

Chodziły słuchy, że były jakieś konkursy i turnieje. Jeśli faktycznie tak było, to były tak słabo wyeksponowane, że ich nie zauważyłem.

Wystawcy

Na Pixel Heaven nie mogło oczywiście zabraknąć gier niezależnych. Niestety ze wszystkich wystawianych tytułów w pamięć zapadły mi tylko dwa.

Liberated — mój pretendent do najlepszej gry imprezy — zdobywca czterech nagród Pixel Awards Europe 2019.

Chernobylite — najnowsza propozycja od Farm 51, która zgarnęła nagrodę Big Fish — dla najlepszej dużej gry niezależnej.

Pixel Awards Europe

Poniżej prezentujemy pełną listę gier biorących udział w konkursie wraz z kategoriami, w jakich były nominowane:

NAJLEPSZE RZEMIOSŁO
Inkulinati (Yaza Games)
Liberated (Atomic Wolf)
Tsioque (OhNoo Studio)

NAJLEPSZE UDŹWIĘKOWIENIE
Retro Synthesis (Black Nest)
This is the Zodiac Speaking (Punch Punk Games)
Tsioque (OhNoo Studio)

NAJLEPSZA STYLISTYKA
Counter Terrorist Agency (Warsaw Games / Play2Chill)
Liberated (Atomic Wolf)
Split (Woodland Games)

NAJLEPSZA GRA MOBILNA
Cosmic Top Secret (Klassefilm – Dania)
Golf Peaks (Afterburn)
Sole Light (Indeep Studios)

NAJLEPSZA NARRACJA
Liberated (Atomic Wolf)
This is the Zodiac Speaking (Punch Punk Games)
Tsioque (OhNoo Studio)

NAJLEPSZA GRA VR
JetX (Singularity Lab – Kazahstan)
Mosh Pit Simulator (Sos Sosowski)
Spuds Unearthed (Gamedust)

BIG BANG!
Door in the Woods (Tomasz Wacławek)
Inkulinati (Yaza Games)
Retro Synthesis (Black Nest)

BIG FISH GRAND PRIX
Chernobylite (The Farm 51)
Weedcraft Inc (Vile Monarch)

INDIE GRAND PRIX
Inkulinati (Yaza Games)
Liberated (Atomic Wolf)
Tsioque (OhNoo Studio)

RETRO KORZENIE
3 Minutes to Midnight (Scarecrow Studio – Irlandia)
Dood in the Woods (Tomasz Wacławek)
Tsioque (OhNoo Studio)

Pixel Heaven 2019 Retro & Indie Gaming Fest vol. 7 na zdjęciach

Wystawa gier Sierry oraz Lucas Arts

Panele

Po godzinach

Tags

Kr4wi3c

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Related Articles

Back to top button
Close