Main menu

Lords of the Fallen

Harkyn to nasz bohater. Wojownik z twarzą wytatuowaną imionami grzechów, które popełnił przed laty. Został wyciągnięty z więzienia przez swojego mentora – Kaslo, który miał sen gdzie powróciły Demoniczne legionyRhogarów.

W trakcie naszej podróży sukcesywnie będziemy poznawali historię świata gry zwiedzając mroczne podziemia, cmentarze, katakumby, opuszczoną świątynię, a także piękne górskie rejony i wiele innych. Co ciekawe, fabuła jest interesująca i nie aż tak sztampowa jak w większości gier cRPG, a pomocne w jej poznawaniu będą swoiste papirusowe audiologi, które znajdować będziemy podczas eksploracji. Stanowią niezłe źródło informacji o świecie i jego bohaterach. Reszty dowiemy się z rozmów z NPC’ami.

keystone

Piękno świata, po którym się poruszamy, widać na otwartych przestrzeniach, kiedy jesteśmy np w Keystone. Stojąc na wieży i spoglądając przed siebie na pobliskie mury ujrzymy przechadzające się stwory – niespodziewające się jeszcze nadchodzącej anihilacji. Co ciekawe, rozglądając się po okolicy zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że praktycznie w każde miejsce jakie obserwujemy możemy dotrzeć. Ba, nasze pole widzenia jest całkiem duże, dzięki czemu możemy zobaczyć co dzieje się na przykład na sąsiedniej wieży.

A teraz spójrzmy na naszego bohatera. Odziany w zbroję w klimacie dark fantasy, dzierżący groźnie wyglądającą broń. Niektórym przypadnie to do gustu, inni mogą uznać uzbrojenie za przekombinowane, ale jedno trzeba przyznać – jest wykonane bardzo starannie i naprawdę jest na czym oko zawiesić. Bronie, zarówno te małe, jak i duże, robią wrażenie. Zbroje też nie pozostawiają wiele do życzenia, są zróżnicowane i fajnie zaprojektowane. Wysokiej jakości tekstury i drobne szczegóły tylko dopełniają obraz, który czasem psuje efekt przenikania płaszcza przez tarczę, którą postanowimy sobie zawiesić na plecach.

Skoro już przy broni jesteśmy, to warto zobaczyć czym przyjdzie nam walczyć. Możemy wybierać z całkiem sporego arsenału pomiędzy sztyletami, szponami, krótkimi bądź długimi mieczami, kosturami, czy toporami, których rozmiary są bardzo zróżnicowane (piękny jest widok naszego bohatera dziarsko trzymającego topór wielkości halabardy czy proporca i zwinnie acz powoli nim wymachującego :)). Naprawdę jest w czym wybierać.

Fajną rzeczą jest to, że w zależności od ekwipunku który na sobie mamy, nasza postać porusza się szybciej bądź wolniej, ma więcej bądź mniej energii potrzebnej do wykonywania ataków oraz uników, a potężna broń dwuręczna jest naprawdę potężna (i oczywiście powolna, ale jak już dosięgnie celu… aż miło patrzeć). Gracz musi wybrać, czy woli być ociężałym pancernym wojem, który po wykonaniu uniku długo zbiera się z ziemi, czy też może lepiej zamienić pancerz na coś lżejszego i móc wykonywać więcej uników oraz mieć więcej energii na wyprowadzanie ciosów? Wszystko ma tu znaczenie i to gracz musi zdecydować, co będzie lepszym wyborem. Kombinacji jest sporo, także mamy duże pole do eksperymentów.

Bronie możemy dowolnie dobierać i łączyć. Tarcza plus miecz, rękawica plus miecz, dwa sztylety, kostur, czy sam miecz trzymany w jednej bądź obydwu rękach. Każda z tych opcji wymusza inną taktykę i daje inne możliwości. Do tego zależnie od wariantu zadajemy większe bądź mniejsze obrażenia (trzymając broń oburącz zadamy najsilniejsze ciosy, ale też zużyją nam one najwięcej energii).

Brakuje nieco broni dystansowych, takich jak kusza czy łuk, jednakże znajdywana zaraz na początku rękawica pozwoli częściowo zrekompensować ten brak. Daje ona możliwość rażenia wrogów trzema trybami: wybuchem, pociskiem z dystansu czy uderzeniem w zbliżeniu. Do tego mamy jeszcze magię, która również zapewnia niewielkie wsparcie w temacie walki na odległość. Nie łudźcie się jednak – praktycznie wszystkie walki to zwarcie.

rekawica

Skoro bronie mamy już omówione, zobaczmy co możemy nimi posiekać :)  Wrogowie prezentują się bardzo ładnie (o ile można tak powiedzieć na przykład o wielookim śliniącym się i próbującym do nas przyssać potworze). Do tego ich styl poruszania się jest bardzo naturalny i oddaje w pełni masę Lordów. Mocno opancerzeni przeciwnicy ruszają się jak muchy w smole, ale za to ciężko się przełamać przez ich obronę. Walka z nimi jest niezłym wyzwaniem. Ci lżej opancerzeni to prawdziwa zmora. Doskoczy taki, wbije ci miecz (albo pazury, albo diabli wiedzą co), a że jest naprawdę szybki to i szybko trzeba reagować (chyba że ktoś stęsknił się za podziwianiem gleby z bardzo bliska).

Jednej rzeczy nam brakowało podczas rozgrywki. Po ciężkiej i powtarzanej kilka(naście) razy walce z bossem, miło by było zobaczyć jakiś fajny finisher, typu odrąbanie głowy czy Ostateczny Epicki Cios. Jakiś taki smaczek na zakończenie, ostateczne solidne pierdyknięcie. Nie ma nic takiego, a szkoda.

Fajną sprawą są portale. Po zabiciu większego Lorda zyskujemy dostęp do innego świata, gdzie znajdziemy skrzynie z nagrodami (sprzęt, runy), a czasem kilku dodatkowych przeciwników, których zgładzenie jest nagradzane dodatkowymi rzeczami.

zaswiaty

Dźwięki w grze stoją na wysokim poziomie. Bardzo dobry dubbing – bez problemu można zrozumieć co mówią do nas NPC, dobrze dobrane głosy. W tle przygrywa miła dla ucha i klimatyczna muzyka. Dźwięki towarzyszące walkom są sugestywne i podkreślają typ broni z jakiej się korzysta. Inaczej brzmi sztylet czy miecz, a zupełnie inaczej potężny topór, przebijający się przez tarcze czy grube pancerze.

Interface jest prosty i czytelny, ładnie zrealizowany, w nieco mrocznym stylu. Poruszanie się po nim i dobieranie odpowiedniej zbroi czy broni do starcia ułatwia sortowanie przedmiotów w ekwipunku według mocy, obrony, itp.

inventory

Tworzenie bohatera składa się z dwóch kroków. Najpierw wybieramy jeden z trzech zestawów czarów wspomagających, a następnie jedną z trzech klas – wojownika, kleryka lub łotrzyka. Każdą gra się zupełnie inaczej, z czego wojownikiem chyba najprościej. Możemy stosować różne kombinacje, co daje nam łącznie dziewięć różnych wariacji: Kapłan, Paladyn, Łowca, Wojownik, Awanturnik, Banita, Łotrzyk, Kat – chyba mój ulubiony zestaw, oraz Najeźdzca.

Zestawy czarów mamy trzy:

  • Ukojenie – magia skupiająca się na regeneracji i obronie.
  • Burda – sztuka polegająca na obezwładnieniu przeciwnika czystą siłą i potężnymi zaklęciami.
  • Podstęp – skupia się na oszukiwaniu wrogów i zadawaniu śmiertelnych ran.

czary

Podczas eksploracji zdobywamy punkty doświadczenia, które możemy przekuć na rozwój naszej postaci. Wykupujemy za nie kolejne poziomy czarów oraz dodajemy punkty atrybutów (siła, witalność itp).

Rozgrywka zasadniczo polega bieganiu i zabijaniu wszystkiego, co stanie nam na drodze (oraz szukaniu przejścia dalej). Pod tym względem gra jest wymagająca. Każde starcie to walka na śmierć i życie, albo on albo ja.

katakumby

Gra wymaga od nas sporo, każda walka jest wyzwaniem. To dobrze, bo jak coś idzie zbyt łatwo, to nie daje satysfakcji. I wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden element. Mianowicie „system umierania i wskrzeszania”. Gdy padniemy w boju (a zdarza się do naprawdę często), odradzamy się przy ostatnim punkcie kontrolnym. Mamy odnowione zdrowie i mikstury lecznicze. W miejscu naszej śmierci pozostał jednak nasz duch i całe zdobyte doświadczenie, którego wcześniej nie wydaliśmy na rozwój postaci, po które warto byłoby wrócić (chyba, że mamy eliksir jedności ducha, po którego zażyciu nasz duch sam do nas dotrze). I tu zaczynają się problemy. W momencie gdy nasza postać się odnawia, odnawiają się również wszyscy wrogowie. To oznacza, że od początku musimy przerąbywać sobie drogę do celu. Jakiego celu? Gdzie byliśmy w momencie śmierci? Możemy mieć z tym lekki problem, bo sporo korytarzy wygląda bardzo podobnie, a gra nie oferuje żadnej mapy. Uwierzcie, że pierwsze kilkanaście razy jeszcze jest do zniesienia, ale w końcu człowiek traci cierpliwość i ma ochotę czymś rzucać. Ile razy można powtarzać to samo? Wiele podejść do walk z bossami jest w porządku. Kilkunastokrotne przedzieranie się przez te same korytarze i tych samych przeciwników już nie jest. O ile nie jesteśmy zwolennikami ułatwiania graczom życia za wszelką cenę, o tyle nie będziemy akceptować niczym nie usprawiedliwionej upierdliwości jaka w tej grze niestety występuje.

Grę do testów dostarczył wydawca.

kr4wi3c & Alexandretta

Lords of the Fallen

Platformy: PlayStation 4, Xbox One, Microsoft Windows
Lords of the Fallen
7.7

Grafika

8.0 /10

Muzyka

7.0 /10

Grywalność

8.0 /10

Plusy

  • wciągająca i wymagająca
  • możliwości wyboru i ich wpływ na fabułę
  • przechodzenie do drugiego świata i czekające tam nagrody

Minusy

  • brak mapy
  • czasem postać zacina się przy przechodzeniu przez portal prowadzący na arenę
  • niewidzialne przeszkody
  • brak poziomów trudności
  • pomniejsze błędy

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net