Main menu

Rzut okiem na… Observer

Cyberpunk to chyba mój ulubiony gatunek czy to literacki, filmowy czy growy. Szkoda, że tak mało eksploatowany. Jednakże w tym roku nie mamy co narzekać na posuchę. Niedawno premierę miał świetny Prey, niedługo ukaże się rodzimy Ruiner, a tymczasem przyjrzymy się grze Observer od polskiego studia Bloober Team.

Na tytuł ten czekałem z niecierpliwością. Horror, cyberpunk, Rutger Hauer w roli głównej i klimat Blade Runnera wylewający się z trailerów. Mnie kupili, prawie z miejsca. Czy jednak autorzy Layers of Fear spełnili pokładane w nich nadzieje?

W grze wcielasz się w funkcjonariusza policji do zadań specjalnych, tytułowego Observera, agenta potrafiącego włamywać się do ludzkich umysłów. Poznajemy go w momencie kiedy siedzi w swoim aucie, podczas standardowego dnia pracy, gdy dostaje tajemniczy telefon od syna. Nie zwlekając postanawia sprawdzić skąd został wykonany i co się za tym kryje. Podążając za tropem dociera do kamienicy, zarządzanej przez niezbyt ogarniętego dozorcę, któremu liczne wszczepy odebrały rozsądek, nie pozostawiając zbyt wiele człowieczeństwa. Po przybyciu na miejsce budynek zostaje objęty kwarantanną, a wszelki kontakt ze światem zewnętrznym zostaje odcięty. Od teraz naszym zadaniem będzie dowiedzieć się co się tutaj dzieje.

Teren działań nie jest super wielki. Do dyspozycji mamy kamienicę wraz z niewielkimi przyległościami. Ot, kilka pięter, piwnice, salon tatuażu. Niby niedużo. Sam na początku liczyłem na więcej. A zdecydowanie najbardziej na to, że niczym Deckard w Łowcy Androidów zasiądziemy za sterami futurystycznego poldasa i poznamy inne ciekawe miejscówki do których poprowadzi nas śledztwo. Niestety, nie dane nam będzie. Ale wcale nie oznacza to, że nie ma gdzie chodzić i czego zwiedzać.

Srogie to były dropsy łykane przy produkcji 🙂

Prowadząc śledztwo głównie skupimy się na rozmowach z mieszkańcami za pośrednictwem interkomów zamontowanych w drzwiach. Do naszej dyspozycji oddano dwa narzędzia, które pomocne będą w zbieraniu i analizowaniu śladów. Jedno i drugie działa na zasadzie filtrów nakładanych na obraz, który przez to staje się dość nieczytelny. Początkowo może prowadzić do dezorientacji, ale da się do nich przywyknąć do tego stopnia, że będą bardziej ułatwiać badanie miejsc niż utrudniać.

Oprócz tych dwóch ficzerów mamy jeszcze jeden, który w porównaniu z tamtymi dwoma nie może być przez nas aktywowany w dowolnym czasie i miejscu. Jego użycie jest wymuszane fabularnie, wtedy kiedy natrafimy w swojej wędrówce na denata. Za jego pomocą będziemy mogli podłączyć się do niego by poznać jego wspomnienia, co okaże się bardzo pomocne w śledztwie. Niestety często będą one poszarpane i niekompletne do tego stopnia, że momentami ciężko będzie nam odróżnić co jest wspomnieniem, a co urojeniem, a może to był tylko sen.

Nie tak dawno temu miałem okazję zagrać w Get Even, który skupia się na podobnych elementach. Tam również odwiedzaliśmy cudze wspomnienia. I chociaż tam poziom absurdu wydawał się irracjonalny, tak w przypadku Observera jest jeszcze gorzej. Do tego ma momenty, choć nie było ich tak znowu wiele, w których dostałem ciar na plecach i podskoczyłem na fotelu. Prawdę powiedziawszy akurat tego się nie spodziewałem. Lubię horrory, większość z nich nie robi na mnie żadnego wrażenia, ale tej grze się udało. Duży plus dla autorów. Szkoda tylko, że większość z nich to prawie że typowe jumpscare’y.

Świat Observera to miszmasz technologii. Kiedy mroczny cyberpunk rodem z Blade Runnera miesza się z technologią lat 80, naokoło otaczają nas ludzie nie wyobrażający sobie życia bez augumentacji, a na co dzień korzystający z komputerów przypominających C64. Przechadzając się korytarzami kamienicy często natrafimy na relikty przeszłości jak pralki Franie, stare odkurzacze czy kasety magnetofonowe rodem z PRL-u. Siermiężny ten świat i archaiczny się wydaje, ale im dłużej gramy, tym mniej mamy wrażenie przebywania w sztucznej i na siłę wykreowanej wizji artystycznej.

Gra wciągnęła mnie i zaabsorbowała swoją historią na tyle, że nawet nie wiem kiedy spędziłem przy niej 10 godzin. To dobra i solidna produkcja. Kolejna dobra przygodówka i symulator chodzenia, w którym brak irytujących elementów np zręcznościowych. Nieliczne zagadki, na które trafimy nie są jakoś specjalnie perfidne, wymagają pomyślunku, ale są logiczne. Raz czy dwa zdarzy się moment skradankowy, który może przyprawić o szybsze bicie serca. Kilka razy uda mu się również zaskoczyć i przestraszyć nawet dość skutecznie. Chociaż może sama końcówka nie była jakoś specjalnie zaskakująca to i tak mogę ten tytuł zdecydowanie polecić wszystkim fanom cyberpunku i horrorów.

PS.

Observer sprzedawany jest u nas w ładnym wydaniu z artbookiem, plakatem, soundtrackiem i cyfrowymi dodatkami w całkiem niezgorszej cenie.

Observer

Observer
7.8

Gradika

8.5/10

Udźwiękownie

7.0/10

Muzyka

7.5/10

Grywalność

8.0/10

Plusy

  • Cyberpunk
  • Rutger Hauer
  • Trochę odwołań do Blade Runnera
  • Nawiązania do czasów PRL w postaci porzuconych zabawek czy sprzętów codziennego użytku z epoki

Minusy

  • Na każdym prawie kroku telewizory i kineskopy co z czasem zaczyna trochę drażnić
Podziel się...Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on Tumblr0Share on Google+0Share on Facebook1Email this to someone

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS’y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net