Main menu

Interstate ’76 – Somewhere in the Southwest

Dzisiaj przeniesiemy się w alternatywne lata ’70, gdzie USA jest pogrążone w kryzysie paliwowym, a po drogach szaleją zmotoryzowane gangi. Gdzie otaczający nas świat przypomina krajobrazy żywcem wyjęte z dwóch pierwszych części Wściekłego Maksa. Gdzie będziemy walczyć o ostatni kawałek złomu, by samemu nie stać się złomem. Tak oto w skrócie przedstawia się świat, w którym przyjdzie nam szukać sprawiedliwości, a raczej zemsty. Nasz bohater przypadkowo wplątuje się w całą historię; ginie bowiem jego siostra – zamordowana z zimną krwią przez bossa jednego z gangów. Groove wyrusza więc na poszukiwanie prawdy, mordercy i sprawiedliwości. Nie jest on jednak typem wojownika, który sam z flagą na kasku porywa się na kupę wrogów. Nie zmienia to jednak faktu, że szybko odnajduje się w zupełnie nowej sytuacji. Towarzyszy mu Taurus – dzielny kompan, partner jego siostry – Jade oraz mechanik, złota rączka, który nie ma zbyt równo pod sufitem, bądź w dzieciństwie coś ciężkiego spadło mu na głowę – Skeeter. Ten ostatni praktycznie każdy zebrany przez nas po drodze złom jest w stanie naprawić. Dotyczy to również naszego pojazdu, o który musimy dbać, by nas nie zawiódł. Sam samochód zresztą to drugi bohater w całej naszej przygodzie. Picard Piranha – wspaniały, oldschoolowy krążownik szos, napędzany potężnym motorem 12v – gdy usiądzie się za jego kierownicą rzeczywiście ma się wrażenie, że to nie są przelewki tylko kilkutonowy kolos, potężnie uzbrojony.

Mam zęby, będę gryzł

Na wrogów nie porywamy się jak z motyką na słońce. Mamy całkiem spory arsenał różnego rodzaju mniej lub bardziej śmiercionośnych zabawek, w które możemy doposażyć nasz wóz. Nasza Pirania posiada kilka punktów montowania broni. Możemy się uzbroić w kilka wariantów karabinów różniących się kalibrem, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet, wieżyczki, które same będą pilnowały by celować we wroga, bądź w broń defensywną jak miny, czy olej, który możemy rozlać tuż przed zbliżającym się do nas przeciwnikiem.

interstate2

Zbierać złom jest wesoło

Z pokonanych przeciwników nie tylko możemy zebrać broń. Możemy także odzyskać części zapasowe dla naszej fury. Czasem się zdarza, że pokonany przeciwnik będzie miał mocniejszą jednostkę napędową, którą to, po wykonaniu niezbędnych napraw, zwyczajnie przenosimy do naszego wozu. Podobnie rzecz ma się z innymi częściami. W większości odzyskiwany złom będzie zaznaczony markerem na czerwono, co oznacza, że jest bardzo uszkodzony, ale gdy zostawimy go pod opiekę naszemu mechanikowi, to wnet go wyklepie, przesmaruje i będzie działać jak nówka sztuka nieśmigana.

Warto tutaj wspomnieć również o innej bardzo istotnej kwestii. Otóż nie warto eliminować wrogów. Jest to zwyczajnie nieopłacalne. Najlepiej takiego jednego delikwenta z drugim unieruchomić. Jest to wykonalne gdy zmiękczymy przeciwnika bronią konwencjonalną, a pasek jego wytrzymałości osiągnie niebezpiecznie niski poziom – będzie zaznaczony na czerwono; wtedy staramy się podjechać jak najbliżej wrogiego pojazdu i ostrzelać kierowcę z broni ręcznej kaliber .45. W większości przypadków – o ile dobrze przycelujemy – wóz się zatrzyma i usłyszymy przeciągły dźwięk klaksonu – tak jakby ciało kierowcy osunęło się na kierownicę.

salvage

Muzyka i dźwięk

Oprawa muzyczna i dźwiękowa jest rewelacyjna. Dźwięki są czyste i bardzo dobrze nagrane. Mamy nawet efekt mijającego nas samochodu.  Takie ziuuuwiuuuu – zwane fachowo efektem Dopplera. Jak nie wiadomo o co chodzi to proponuję wyjść i stanąć gdzieś przy drodze szybkiego ruchu – tylko nie za blisko, bo może się to niezbyt dobrze skończyć. Pozostałe dźwięki jak odgłosy broni, silnika, nawierzchni po jakiej pędzimy też są na bardzo dobrym poziomie. Przez cały czas gry jednak drażniła mnie jedna rzecz – piszczące opony na piasku. Ja rozumiem na ulicy, ale na drodze polnej to chyba lekka przesada.

Muzyka – tutaj należą się brawa dla autorów. Ścieżka dźwiękowa skomponowana do gry to małe arcydzieło. Opiera się o kawałki nagrane w stylu funk i o ile nie specjalnie lubię taki rodzaj muzyki, tak tutaj sprawdza się ona znakomicie tym bardziej, że utwory te są po prostu rewelacyjne. Czasem łapałem się na tym, że włączałem grę tylko po to, by posłuchać ścieżki dźwiękowej. Dodatkową zaletą jest również fakt, że są one nagrane na płytę jako ścieżki audio, przez co płyta często lądowała w odtwarzaczu CD.

Podsumowując

Tytuł w swoich czasach był rewelacyjny i nadal jest. Jeśli przymkniemy oko na grafikę i damy się ponieść ciekawie przedstawionej historii. Czy zagrać? Jeśli lubimy klimaty postapo w stylu pierwszych części Mad Maxa to jak najbardziej. Gra jest nadal bardzo grywalna i choć może nie należy do najłatwiejszych – co dla mnie jest na plus – wciąga jak lotne pisaki. Gdy dodamy do tego wszystkiego jeszcze ciekawie zrealizowane misje nocne oraz filmowe momenty pokazujące z boku samochód przelatujący nad przepaścią – a do tego jeszcze w nocy, to… aż miło się robi.

Obecnie tytuł można dostać za niewielkie pieniądze na Gog.com co powinno być wystarczającą rekomendacją by po niego sięgnąć.

Podziel się...Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on Tumblr0Share on Google+0Share on Facebook0Email this to someone

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS’y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net