Main menu

Condemned: Criminal Origins

Nazywam się Ethan Thomas. Do niedawna jeszcze byłem agentem FBI. Wszystko skończyło się wraz z nadejściem tej feralnej nocy, kiedy dostałem cynk o kolejnym zabójstwie seryjnego mordercy. Musiałem podjechać i to sprawdzić. Zdawałoby się rutynowe zadanie. Przyjadę, powęszę, zbadam ślady zbrodni, zapakuję się z powrotem do wozu i wracając na posterunek wpadnę jeszcze na pączka, no góra cztery. Tego wieczora jednak nic nie było tak jak być powinno. Zostaliśmy brutalnie zaatakowani, a ja zostałem wrobiony w zabójstwo policjanta. Ale zacznijmy od początku.

Miejsce zbrodni

Gdy przyjechałem na miejsce, detektyw Dickenson już tam był. Czekał na mnie. Weszliśmy niespiesznie do budynku i podążyliśmy korytarzem. Dlaczego wszyscy przestępcy wybierają sobie takie zapadłe dziury jak ta? Odrapane mury, wszędzie pełno śmieci, szczury i mrok. Najzwyczajniej ciemno jak w dupie i gdyby nie służbowa latarka Dickensona, to nawet byśmy nie zauważyli jakby jakiś ćpun nagle wyskoczył z ciemnego kąta i poderżnął nam gardła.

Na końcu naszej wędrówki spotkaliśmy oficera Becker’a, który znalazł ciało podczas patrolu. Weszliśmy za nim do dużego pomieszczenia, oświetlonego jedną jedyną żarówką zwisającą złowieszczo z sufitu. Wszędzie, w całym pokoju stały manekiny, większe i mniejsze. Każdy był pozbawiony twarzy. Zamiast niej ziała czarna dziura, jakby wypalona środkiem chemicznym. I ten smród unoszący się w powietrzu. Paskudny, cierpki i zarazem słodki odór chemicznych substancji oraz śmierci. Ofiarą okazała się młoda kobieta, w wieku dwudziestu kilku lat. Sądząc ze wstępnych oględzin, została usadzona przy zastawionym brudną zastawą stole, naprzeciw manekina z oszpeconą twarzą. Jej nadgarstki oraz kostki zostały przywiązane do krzesła przy pomocy taśmy klejącej. Dodatkowo jej twarz oraz piersi zostały skrępowane grubym, masywnym łańcuchem. Na skórze widać było wiele śladów bicia i prawdopodobnie torturowania. Od razu się zorientowaliśmy, że mamy doczynienia z szaleńcem.

Condemned-Criminal-Origins obr

Po dokładnych oględzinach okazało się, że nie zginęła w wyniku odniesionych obrażeń. Zwyczajnie została uduszona przez jakiegoś wariata, któremu nie dość, że brakuje piątej klepki, to i jeszcze palca wskazującego u prawej ręki. Podczas wykonywania podstawowych czynności i zbierania śladów, nagle poczuliśmy w powietrzu dym z fajka. Początkowo myśleliśmy, że to oficer Becker dał sobie w płuco… Szybko się okazało, że on nie pali. Pobiegliśmy więc szukać źródła dymu. Znaleźliśmy je nieopodal w przyległym pokoju. Niedopałek tkwił w popielniczce niczym złamany maszt na statku po burzy stulecia. Okno było otwarte. Spojrzeliśmy po sobie zdumieni. Sukinsyn bawił się z nami. Przed chwilą jeszcze był w tym pokoju. Zapewne gdy nas usłyszał czmychnął na dach. Dodatkowo odłączył zasilanie w całym budynku… jakbyśmy już nie mieli dość wrażeń. Wiele się nie zastanawiając, ruszyliśmy w pościg za zbiegiem. Rozdzieliliśmy się by mieć większe szanse go dorwać. Mi w udziale przypadło znalezienie skrzynki z bezpiecznikami i przywrócenia zasilania. Zacisnąłem więc zęby i ruszyłem by wykonać zadanie najszybciej jak się da i mieć je już za sobą. Gdy po dłuższej wędrówce i błądzeniu wśród pustych korytarzy dotarłem w końcu do pokoju z bezpiecznikami, po przekroczeniu progu wiedziałem, że nie jestem sam. Coś się czaiło w mroku. Starałem się jak mogłem rozświetlać sobie drogę latarka, ale nie wiele to dawało. Coś tam było. Przyczajone jak zwierzę, gotowe by w każdej chwili rzucić się i zaatakować. Zacząłem więc nerwowo rozglądać się i szukać tej pieprzonej puszki. Czułem, że jak jej zaraz nie znajdę, coś skoczy na mnie i wbije mi nóż w plecy. Znalazłem ją wciśniętą w kąt pomieszczenia. Oświetliłem snopem światła z latarki aby się upewnić, czy aby mnie oczy nie zwodzą. Przyjrzałem się i zobaczyłem przy niej obdrapaną dźwignię ze złuszczoną, odpadającą farbą. Nie mogło być w tym przypadku mowy o pomyłce. Pobiegłem więc ile sił w nogach, by szarpnąć za uchwyt i rozświetlić mrok.

Gdy dopadłem do skrzynki, szarpnąłem z całych sił. Jednocześnie poczułem potężne uderzenie od tyłu, jakby ktoś chciał mi przetrącić kręgosłup. Pistolet trzymany do tej pory w ręce poleciał gdzieś w głąb pomieszczenia, a ja sam zwaliłem się na podłogę bez czucia w nogach. Wtedy go ujrzałem. Stanął na wprost mnie, podniósł moją broń i uciekł. Musiałem go czym prędzej dogonić. Miał moją broń i nie wiadomo było do czego mógł być jeszcze zdolny. Niewiele więc myśląc pobiegłem za nim po drodze wyrywając jeszcze ze ściany kawałek rurki gazowej. Traf chciał, że ten sukinsyn sam mnie znalazł. Zaczaił się na mnie jak drapieżnik na swoją ofiarę. W momencie kiedy mnie kopał do nieprzytomności, do pomieszczenia wpadli detektyw Dickenson, a tuż za nim oficer Backer. Widocznie prowadzeni moimi krzykami które wydobywały się ze mnie przy każdym uderzeniu tego psychopaty. Morderca wcale nie był zaskoczony całą sytuacją. Zwyczajnie wystrzelił do nich kilkukrotnie zabijając ich na miejscu z zimną krwią. Postanowiłem zaryzykować skok przez zabite deskami okno. Całe szczęście, że przy uderzeniu okazały się na tyle kruche, że pękły pod moim ciężarem, a ja z impetem wyleciałem na pobliską ulicę, lądując na dachu jakiegoś grata zaparkowanego poniżej. Wiedziałem, że od tej pory muszę uciekać i próbować skończyć to śledztwo na własną rękę. Z mojej broni zginęło dwóch policjantów, a winę za to obarczą zapewne mnie. Musiałem działać szybko.

2

Agent FBI Ethan Thomas zniknął w dziwnych okolicznościach. Jest poszukiwany po tym, jak z jego broni zastrzelono dwóch policyjnych detektywów. Mimo tego, że imię agenta nie zostało jeszcze podane prasie, lokalna policja traktuje tę sytuację bardzo poważnie i gdy będzie potrzeba użyje siły, by złapać rzekomego zabójcę policjantów.

Podsumowując

Tak oto wygląda początek gry Condemned: Criminal Origins. Później jest coraz ciekawiej, a zabójcą okazuje się być… Nie będę tu zdradzał fabuły, bo to nie miałoby większego sensu. Powiem tylko krótko. Ci którym podobał się film „Siedem” i lubią podobne klimaty, będą usatysfakcjonowani, bo gra czerpie garściami z tego tytułu. Jest straszno, jest mrocznie. Czasem atmosfera robi się tak gęsta, że można siekierę na niej zawiesić. Jedyną rzeczą, która mi niezbyt odpowiada to jej długość. Średnio licząc tytuł ten starczy na jakieś 7-8 godzin zabawy.

Podziel się...Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on Tumblr0Share on Google+0Share on Facebook0Email this to someone

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS’y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych.

Słów kilka o co chodzi

Napograniczu.net to gry, planszówki, filmy, książki, wydarzenia z perspektywy pary po trzydziestce.

Kontakt

Chcesz się z nami podzielić ciekawym tematem?
Robisz grę i chciałbyś żebyśmy o niej napisali?

Skontaktuj się z nami:

kontakt@napograniczu.net